ginekolog
28 lis

Położna zostaje ginekologiem

Jak wiecie kocham swoja pracę, daje mi ona niesamowitą satysfakcje. Odchowałam swoje dzieci, oboje: syn i córka ( bliźniaki) studiują teraz. Córka prawo, a syn medycynę. Po cichu marzę że zostanie ginekologiem, ale nie rozmawiam z nim, nie chce by czuł z mojej strony presję.

Ginekolog to bardzo ciężki zawód.

ginekologMam więcej czasu i chciałabym zająć się czymś dodatkowo, czymś praktycznym dla dobra kobiet. Moja córka podpowiedziała mi powołanie: szkoły rodzenia, ale nie jako prywatnego biznesu ale jako fundacji, która wszystkie środki które zdobędzie przeznaczy na działanie. Muszę przyznać, że bardzo mi sie ten pomysł spodobał. Poprosiłam córkę by opowiedziała mi więcej o działaniach fundacji, bym była w stanie wszystko zaplanować zanim udam się do specjalistów, by powołali fundację. Pierwsza podstawowa sprawa i dla mnie oczywista, nie powołam fundacji w Łodzi, raczej na terenach podmiejskich, by kobiety spoza Łodzi mogły z niej również korzystać. Przypomniałam sobie, że w pobliskiej miejscowości stoi stara szkoła, która nadałby się idealnie. Rozmowa w gminie była zachęcająca, przekazaliby mi ją nieodpłatnie, muszę na swój koszt wyremontować i płacić podatek gruntowy. Czyli miejsce jest. Teraz kadra : ginekolog w Łodzi na etacie, a do tego dorywczo kardiolog, by raz w miesiącu byli dostępni. Zwróciłam się do moich opiekunów praktyk i wiecie nawet ten niesympatyczny endokrynolog wyraził zgodę. Teraz papierki i założenie fundacji, notariusz zgodziła się założyć za przysłowiową złotówkę. A teraz ruszamy z remontem, na który nie mamy ani złotówki. Zwróciłam się do syna znajomej ( jest inż. budowlanym) by obejrzał budynek, zrobił to za darmo, a teraz objeżdżam okoliczne hurtownie prosząc o wsparcie i przekazanie nieodpłatnie potrzebnych mi materiałów do remontu.

Bałam sie tego, a okazało się że spotkałam się z ciepłym przyjęciem. Dostałam tyle materiału, że starczy na remont, a może i na rozbudowę szkoły w przyszłości!